Odpowiedź na to pytanie jest przewrotna: dlatego że prawie nikt z kupujących nie nurkuje. Zdecydowana większość właścicieli zegarków nurkowniczych nigdy nie schodzi pod wodę – i producent doskonale o tym wie. Zegarek nurkowy to dziś symbol stylu i trwałości, nie narzędzie zawodowe. Koperta ze stali lub tytanu, obrotowy rant do mierzenia czasu, czytelna luminescencyjna tarcza i wodoszczelność na zapas – to zestaw cech atrakcyjnych w codziennym noszeniu, niezależnie od wody. Do tego dochodzi historia: Rolex Submariner (1953), Omega Seamaster 300, Blancpain Fifty Fathoms stały się ikonami kultury przez film (James Bond), wojsko i ekspedycje. Ich dziedzictwo to prestiż, który trwa niezależnie od aktywności właściciela. Ironicznie: prawdziwi nurkowie sportowi używają dziś komputerów nurkowych (Suunto, Shearwater), nie zegarków – bo komputer nurkowy liczy plan dekompresji, czego zegarek nie potrafi. Zegarek nurkowy kupuje się za charakter – za funkcję nurkową sięga się rzadko lub wcale.